„Wieki światłe. Nowa historia średniowiecznej Europy” — Matthew Gabriele i David M. Perry

Opis wydawcy:

Ta książka wydobywa prawdę z mroku mitów. Odrzuca powszechne błędy w postrzeganiu europejskiego średniowiecza. Zamiast stereotypów pokazuje piękno i braterstwo, które rozkwitły pośród tych krwawych czasów. Opisuje, jak średniowiecze, które w rzeczywistości było czasem innowacji, utorowało drogę do renesansu i oświecenia.

Muszę przyznać, że sięgając po tę książkę, miałem pewne obawy. Kolejna próba “odczarowania” średniowiecza? Brzmi jak temat na wykład, który słyszałem już kilkanaście razy. Tymczasem Gabriele i Perry naprawdę potrafią opowiadać i to jest chyba największa zaleta Wieków światłych.

Autorzy biorą na warsztat z grubsza tysiąc lat europejskiej historii i próbują obalić uporczywy mit mrocznego średniowiecza — epoki rzekomo pogrążonej w ciemnocie, zabobonach i brutalności. Zamiast tego malują obraz świata tętniącego życiem: od mozaik Rawenny, przez kosmopolityczne dwory sycylijskie, po intelektualny ferment al-Andalus. Każdy rozdział zbudowany jest wokół konkretnego momentu, postaci albo artefaktu, co nadaje narracji rytm i sprawia, że książkę czyta się niemal jak zbiór esejów. A przy niecałych 300 stronach, treść w nich zawartą czyta się dość sprawnie. 

Teza centralna, że średniowiecze było epoką kontaktów międzykulturowych, wymiany handlowej i intelektualnej, a nie jakąś czarną dziurą między antykiem a renesansem trzyma się kupy i jest przedstawiona przekonująco, bez nadmiernego moralizatorstwa. Język jest przystępny, pozbawiony akademickiego żargonu, a jednocześnie nie traktuje czytelnika protekcjonalnie. Gabriele i Perry celowo dają przy tym przestrzeń kobietom, Żydom, muzułmanom, Bizantyjczykom, czyli postaciom i społecznościom, które w klasycznych narracjach o europejskim średniowieczu bywają spychane na margines. Dzięki temu obraz jest pełniejszy i uczciwszy niż ten, do którego przyzwyczaiły nas podręczniki.

Tyle że ta przystępność ma swoją cenę. Kto czytał już trochę o średniowieczu, ten szybko zauważy uproszczenia. Niektóre tematy są ledwie zarysowane, a wiele wątków, które mogłyby być fascynujące, autorzy kwitują zaledwie kilkoma akapitami. Momentami brakowało mi też porządnego wsparcia naukowego — przypisy są szczątkowe, bibliografia skromna, więc ktoś, kto chciałby sprawdzić źródła albo pociągnąć jakiś temat dalej, pozostaje z poczuciem niespełnienia. 

Jest jeszcze jedna rzecz, która mi zgrzytała. W zapale obalania mitu ciemnych wieków Gabriele i Perry momentami przesadzają w drugą stronę. Krucjaty, pogromy Żydów, głód, zarazy – to wszystko jest wspomniane, ale nie zawsze z taką uwagą, na jaką zasługuje. Średniowiecze nie było jednolicie mroczne, zgoda, ale nie było też jednolicie “jasne”, a książka czasem sprawia wrażenie, jakby autorzy woleli o tym zapomnieć. Do tego mimo szczerych ambicji narracja pozostaje dość europocentryczna. Świat islamu, Bizancjum czy Afryka pojawiają się głównie jako tło dla wydarzeń zachodnioeuropejskich, nie zaś jako pełnoprawni bohaterowie opowieści.

Wieki światłe to dobra, sprawnie napisana książka, która każe nam jeszcze raz spojrzeć na średniowiecze i zobaczyć w nim coś więcej niż stereotypowy brud, miecze i inkwizycję. Nie jest to pozycja dla kogoś, kto szuka pogłębionej analizy, ale jako wstęp do tematu działa znakomicie. Po przeczytaniu zostaje apetyt na więcej, a to chyba najlepsze, co można powiedzieć o książce popularnonaukowej.